środa, 24 października 2012

zwlekanie zbójcą sukcesu

Właśnie dowiedziałam się że morduję okrutnie swoje osiągnięcia poprzez nic nie robienie. To znaczy nic nie robienie w kierunku sukcesów i pieniędzy. W sumie to zawsze ma się plany na niedaleką niesprecyzowaną bliżej przyszłość gdzie już ma się obok to co się zamierza. I ja również mam takie plany, a raczej zaaagłębie planów, projektów, pomysłów, wymyślnych , ale zawsze opłacalnych inwestycji - po prostu kreuję w czaszce to co powinno się dziergać na co dzień. A czas ucieka i nie zwleka. 
W sumie to dowiedziałam się dziś sporo - na przykład, że nie jestem rodzicem eko, a wręcz rodzicem cywilizacji zachodu co masakruje wodę mydełkami, proszkami do prania, zawala planetę pieluszkami z ostrą zawartością i w ogóle potwór ze mnie nie miłosierny. Ale nie wiem czy moje funkcje życiowe przetrwałyby system życia w zgodzie z naturą i w konflikcie z detergentami. 
Zastanawiałam się nad tą codziennością - jest schematyczna, zabiegana, skredytowana, uwiązana na etacie, zmęczona i niedospana i nie daje możliwości kreowania marzeń i nowych zdarzeń. Strach przed utratą płynności finansowej skutecznie mnie trzyma w punkcie wyjścia. Frustracja  sięga sufitu i dlatego od dnia dzisiejszego - piszę. Blog to wentyl, a książki to sposób na życie. 
Rządowy projekt budżetu nie jest przyjaźnie nastawiony do homo sapiens zamieszkujących teren kraju także trzeba samemu zadbać o swe jaskinie. Plemienia wszystkich województw łączcie się! 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz